Trzy pokolenia gościnności
Babcia Stasia była rodowitą krakowianką. Zakochała się w moim dziadku, a kiedy rodzina nie chciała zgodzić się na ich ślub, spakowała się i uciekła za nim do Krynicy. Lubię myśleć, że nasza przygoda z gościnnością zaczęła się właśnie wtedy — od bardzo romantycznej decyzji i odwagi, żeby wybrać życie po swojemu.
W domu babci przez lata zatrzymywali się ci, którzy przyjeżdżali do Krynicy-Zdroju po zdrowie, odpoczynek i górski spokój. Prowadzić to dalej zaczęła moja mama, Irena. Dziś robię to ja, Malwina — już w nowej formie, ale z tą samą potrzebą tworzenia miejsca, do którego dobrze się wraca.
Miód Malwina powstał na miejscu starego skrzydła domu babci Stasi. Kiedy nie dało się go już uratować, stworzyłam tu coś od nowa: jasny, współczesny dom z wnętrzami, które noszą w sobie ślady poprzednich pokoleń. Antyki po babci, rodzinne przedmioty i sentymentalne detale spotykają się tu ze skandynawską prostotą, drewnem, czernią i odrobiną radosnego folku.
Dlatego każdy apartament dostał własny charakter: Studio 101 jest kameralne i artystyczne. Apartament 201 ma swobodę małego mieszkanka, a loft 301 zatrzymuje pod dachem światło, drewno i przestrzeń. Ja odpowiadam za wnętrza, klimat i kontakt z gośćmi, a mama wita Was na miejscu i pomaga dobrze zacząć pobyt.
Zapraszamy do naszego kawałka Krynicy — miejsca, które wyrosło z rodzinnego domu, kobiecej odwagi i zwykłej potrzeby, żeby gościom było u nas naprawdę dobrze.